W sercu Bieszczad – Połonina Wetlińska

W sercu Bieszczad – Połonina Wetlińska

Pora roku nie zachęca. Nie zachęca nie tylko do wycieczek w góry, ale nawet do wystawienia nosa za okno. Jak zawsze w takie dni, dla odmiany nastroju związanego z aurą, chętnie wracamy do wakacyjnych zdjęć i wspomnień dobrze spędzonego czasu na świeżym powietrzu. Dzisiaj będą Bieszczady i jeden z moich ulubionych szlaków – Połonina Wetlińska. Zapraszam Was na wycieczkę, nie wstając od biurka, do kawy. 🙂

Połonina Wetlińska to szlak, który pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Wtedy to usłyszałam od taty, że idziemy na wycieczkę do Chatki Puchatka. Wiedziona wyobraźnią 9-letniego dziecka, liczyłam na spotkanie z bajkowymi postaciami (oczywiście w wersji pluszowej lub drewnianej), spodziewałam się degustacji miodu i ulubionych cytatów na ścianach Chatki. Do dzisiaj pamiętam moje zdziwienie i rozczarowanie. Jak można nazwać domek na samym szczycie góry Chatką Puchatka i dopuścić do tego, że nie ma tam miodu i postaci bajkowych? Przecież ja do niego prawie biegłam…

Na miejscu usłyszałam historię powstania nazwy schroniska – polski żeglarz Leonid Teliga napisał w reportażu, że „czuje się na swojej łajbie zagubionej na bezmiarze oceanu, jak ta samotna Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej”. Nie było to wyjaśnienie, które na 100% usatysfakcjonowałoby 9-letnie dziecko, no ale cóż…

Na szczęście bardzo mi się tam spodobało. Czułam się prawie jak w niebie (pewnie dlatego, że była to moja pierwsza wycieczka górska). Od tamtego czasu Chatka Puchatka i Połonina Wetlińska są stałym punktem na mojej Bieszczadzkiej Mapie Atrakcji. Dlatego też nie mogłoby zabraknąć ich również na blogu. 🙂

I jeszcze jedno – w galerii nie znajdziecie tym razem zdjęć samej Chatki Puchatka. Znajdziecie zdjęcia z Połoniny, z chwil w których na szlaku byliśmy praktycznie sami. Blisko natury, blisko dotknięcia ręką nieba (nawiązując do moich dziecięcych wspomnień 🙂 ).

Nasza trasa: 

Wycieczkę rozpoczęliśmy na Kampingu Górna Wetlinka (więcej informacji na temat tego miejsca znajdziecie TUTAJ). Wyruszyliśmy czarnym szlakiem, wzdłuż którego natknęliśmy się na 3 przystanki ścieżki przyrodniczej „Połonina Wetlińska”. Na początku droga wiodła przez łąkę, a następnie już lasem, aż do połączenia ze szlakiem żółtym.

Połonina WetlińskaMuszę przyznać, że poruszanie się żółtym szlakiem do Chatki Puchatka było dość uciążliwe. Spotkaliśmy po drodze kilka wycieczek zorganizowanych, a także wielu turystów wędrujących samotnie lub z rodzinami. Poczuliśmy olbrzymią ulgę wychodząc z lasu na otwartą przestrzeń, czyli ostatni odcinek przed schroniskiem na Połoninie.

W naszej wycieczce brał udział 10-latek. Dlatego też, nauczona doświadczeniem ze swojego dzieciństwa wiedziałam, że musimy mu opowiedzieć co nieco na temat Chatki Puchatka, zanim sam wyobrazi sobie, jak schronisko może wyglądać. Było nam bardzo przyjemnie i poczuliśmy, że było warto wspinać się na szczyt, kiedy po wejściu na górę rozejrzał się dookoła, a my usłyszeliśmy: „łaaaał, jak pięknie, bajkowo”.Połonina Wetlińska Połonina Wetlińska Po zasłużonej przerwie na owoce i ciastka, ruszyliśmy dalej w drogę. Podczas tego odcinka wędrówki kolejny już raz urzekły nas widoki oraz to, że po tłumie spotkanym w drodze do Chatki Puchatka nie pozostał już ślad.Połonina WetlińskaDotarliśmy do schodów, które sprawiały wrażenie trudnych do pokonania. Nasz najmłodszy uczestnik wyprawy świetnie sobie jednak z nimi poradził, liczył kroki do ośmiu równo przy tym oddychając, po czym zaczynał od nowa. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko wziąć z niego przykład i pędzić za nim, ile sił w naszych starszych już nieco nogach i płucach. 🙂

Na końcu schodów czekał na nas kolejny odpoczynek, tym razem już na bardziej konkretne jedzenie. Jak już się posililiśmy, to stwierdziliśmy że miejsce, które właśnie podziwiamy to Osadzki Wierch.
Połonina WetlińskaKolejnym punktem wędrówki była Przełęcz Orłowicza. To tutaj postanowiliśmy zejść w dół. Co prawda nawoływał nas Smerek i zachęcał swoim wyglądem do tego, żeby pójść jeszcze dalej. Jednak z racji tego, że to była pierwsza wycieczka górska naszego 10-latka, stwierdziliśmy, że nie będziemy go przemęczać. Zwłaszcza, że uśmiech towarzyszył mu przez zdecydowaną większość dnia i zależało nam na tym, żeby właśnie tak wspominał Połoninę Wetlińską – z uśmiechem.

Droga w dół była równie przyjemna. Poza kilkoma osobami, które spotkaliśmy na szlaku, mijaliśmy również… wycieczkę konną (częściowo szlak pieszy pokrywa się z konnym). Wycieczkę zakończyliśmy w Wetlinie, z której do naszego Kampingu dotarliśmy busem.
Połonina Wetlińska Połonina Wetlińska

To był bardzo udany dzień. I pierwsza wyprawa górska naszego najmłodszego uczestnika wycieczki zakończyła się pełnym sukcesem. 🙂

Termin wycieczki: sierpień 2016